Cholerne „Recepty Na Życie”

Zaczynam mieć dość. Tak, dość.


Miałem nie tak dawno temu przyjemność wysłuchać którejś z kolei audycji na temat jakiegoś tam programu 7, czy 8 kroków do tego, żeby osiągnąć szczęśliwe życie i błogostan wniebowzięty. Cholerny bełkot. To jedyne, co mi przychodzi do głowy. 

Zarówno jako człowiek, jak i ktoś z pasji zajmujący się pracą z ludźmi jako coach, trener i lektor, najnormalniej w świecie nie kumam takich bredni. Mam serdecznie dosyć amerykańskich poradników i amerykańskiej, czy innej zachodniej mody na recepty życiowe zawarte w 8 krokach, opatrzonych tytułem „8 kroków do twojego szczęścia” lub zgoła innym tego rodzaju bełkotem. Każda fundamentalna zmiana, która ma się dokonać w twoim życiu i dotykać głębi twojego istnienia i wartości, a nie być oparta na powierzchownym behawioryzmie działającym przez trzy miesiące twojego życia, jest z natury wybitnie indywidualna i niepowtarzalna. Nie istnieją schematy postępowania, które można stosować krok po kroku, i które zagwarantują ci szczęście i dobrobyt. NIE ISTNIEJĄ! Im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej będziesz mógł / mogła zmienić to, co dla ciebie w twoim życiu najważniejsze. 

To co jest wartością, z której możesz skorzystać przy zmianie, to ogólne wskazówki, zasadne elementy, które w większości przypadków działają i które może warto rozważyć również w twoim przypadku, ale jeśli myślisz, że subskrybowanie programu 8 kroków doprowadzi cię do prawdziwej i głębokiej zmiany, to lepiej się pozbądź złudzeń. Tym bardziej więc irytują mnie, żeby nie powiedzieć, że potężnie wkurzają, coachowie i trenerzy, którzy mają gotowe recepty dla swoich klientów. Jak można przypasować „jakiś” sztywny, oparty na „jakichś tam” zasadach wziętych z własnych doświadczeń lub, co gorsza, z własnych intelektualnych pokładów absurdu, program do tego, żeby zmienić czyjeś życie? Jak można w taki pre-definiowany sposób zmienić coś, co jest zupełnie nie pre-definiowalne? Powiem ci jak – a no właśnie tak, żeby można było to sprzedać i żeby ludzie, w desperacji poszukujący odpowiedzi na nurtujące ich odwieczne i fundamentalne pytania, mogli to kupić i czekać na cud. 

Nadzieja na cud niestety zawsze sprzedawała się wręcz wyśmienicie. 

Tak więc wyrzuć do kosza poradniki szczęśliwego życia, które zamiast zarysowywać obszary wartościowe do twojej własnej pracy nad sobą dają ci procedury. Spal te wszystkie cholerne tytuły „w siedmiu krokach do”, „jak osiągnąć sukces już dziś”, itp., bo jedyną osobą, która będzie rozczarowana brakiem rezultatów będziesz ty. I zakasaj rękawy i bierz się do roboty nad zmianą w swoim życiu, żebyś wreszcie zaczęła/zaczął działać i realizując cele wprowadzał/a zmianę w swoim życiu. 

Życie na ciebie nie poczeka i twoje marzenia nie spełnią się same. No, chyba, że zastosujesz procedurę 3 kropek – „…”

Reklamy