Ben Carson, kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych i jednocześnie znany i szanowany neurochirurg pediatra stwierdził nie tak dawno temu, że gejem zostaje się z wyboru. Co bardziej przerażające 48% konserwatywnych republikanów również tak uważa [więc tutaj mamy bonus do umiejętności RPG „popularność”] przy 39% tych, którzy się z tym twierdzeniem nie zgadzają. Idąc metaforą RPG należałoby odjąć Panu Carsonowi punkty z „mądrości” i „zwinności intelektualnej”, a dodać +10 do kategorii „kretyn”.
Na potwierdzenie swoich teorii Pan doktor podał przykład więźniów, którzy podążając na odbycie wyroku więzienia są heteroseksualistami, a wychodzą z niego jako homoseksualiści. To jest niezbity i zapewne naukowy dowód na to, że gejem zostaje się z wyboru.
Tym, co zasługuje jeszcze bardziej na podkreślenie jest fakt, że Pan Carson jest przecież niebywale dobrze wykształconym lekarzem, z pokaźną praktyką i zapewne sukcesami w operacjach dzieciaków. A jednak wąska specjalizacja najwidoczniej nie pozwoliła mu na poszerzenie światopoglądu i doczytanie tego, w jaki sposób tworzy się seksualność i tożsamość seksualna człowieka.
Na szczęście są ludzie nazywający rzeczy po imieniu i nie trzeba było długo czekać na odzew aktywisty i bloggera LGBT Dana Savage, który w dość niewybrednych słowach, w treści listu, poprosił Carsona o to, żeby dokonał tego wyboru i choć na jeden dzień został gejem, a przy okazji… zresztą, zobaczcie poniżej sami.
„If being gay is a choice, prove it. Choose it. Choose to be gay yourself. Show America how that’s done, Ben, show us how a man can choose to be gay. Suck my dick„.
Jednak tytuł naukowy nie gwarantuje wiele. Tyle w temacie.
BJ