Jak dożyję, to przyjadę…

Jedna pani przepycha się z okienka nr 4, z którego ją skierowano do okienka nr 5, podobnie jak mnie z okienka nr 6 [o systemie dezinformacji już nawet nie chce mi się pisać] napierając na mnie tyłkiem, dość głośno sapiąc (zapisywała się do pulmonologa, więc to zrozumiałe), wyraźnie poruszona i z podniesionym ciśnieniem głośno oznajmia mi, że się chce dostać do okienka.

Reklama

Czytaj dalej "Jak dożyję, to przyjadę…"